Petreny Big Band 2007

To się musiało tak skończyć. Dzień wcześniej odkopaliśmy nasz przewodnik po Węgrzech, a wspominając o tym kraju, uświadomiliśmy sobie, że opis żadnego z win madziarskich nie zagościł jeszcze na tym blogu. Później zupełnie gładko trafiliśmy do MineWine.pl, a tam okazało się, że mają dwa węgrzyny, które ostatnio podbiły serca degustujących na MineWine Malta Festiwal. Z winnicy Petreny: Pinot Noir oraz ciekawie zapowiadający się kupaż o wdzięcznej nazwie Big Band. Trochę wbrew niepisanej zasadzie hołdowania winom jednoszczepowym, postanowiliśmy sprawdzić, co stoi za zespołem, w którym grają Kekfrankos, Merlot, Cabernet Sauvignon, Cabernet Franc i Syrah.

Mimo że wino pochodzi z Egeru, jego barwa jest zaskakująco jasna. Zachwycająco inny kolor, któremu najbliżej do ceglanej czerwieni, popadającej niekiedy w brąz. Widać też tutaj trochę rodzynek, może jeżyn. Jak to się mawia w takich sytuacjach, nie mogliśmy się napatrzeć. Cudo.

Gdy przyszło nam wąchać, E. wyczuła wędzone mięsko. M. jest w stanie na to przystać, ale jest to raczej zapach wędzarni. Po zamieszaniu wyczuwalne nuty słodyczy. Aromat kojarzy się też trochę z drewnem: wczesnojesiennym według M., a letnim w opinii E.

Nieszczęsny, kto dla ludzi głos i język trudzi: / Język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie; / Myśl z duszy leci bystro, nim się w słowach złamie, / A słowa myśl pochłoną i tak drżą nad myślą, / Jak ziemia nad połkniętą, niewidzialną rzeką. Wszystko jasne. Mickiewicz pisał świeżo po skosztowaniu jakiegoś przedniego węgrzyna. Ogromny mieliśmy problem z adekwatnym nazwaniem jakże obfitych i intensywnych odczuć smakowych. Wino jest pełne i długie. Dominuje w nim owoc, ale w suszonym, czyli cenionym przez nas wydaniu. Jest w smaku coś, co sprawia, że wino wydaje się ciepłe. Na początku wyraźnie odczuwamy słodycz, która z czasem przechodzi w delikatną taninę. Według M. jeszcze dalej, przy większym skupieniu, można wyczuć nawet jakąś słoną nutę, acz arcydelikatną.

Big bandy zazwyczaj robią sporo blaszanego hałasu. Zespół Petrenego zdecydowanie się tutaj wyłamuje. Wino jest raczej ciche, przyjemne, a jego muzyka jest muzyką snującą się i dość złożoną. Z drugiej strony, zbieranina ta z całą pewnością zasługuje na miano wielkiej. Według rozpaczliwie banalnej i wyświechtanej już nieco definicji dobrego wina, jest to takie, po wypiciu butelki którego zaraz chce się sięgnąć po następną. Tak było i w tym przypadku. Niestety, kupiliśmy tylko jedną, chociaż cena jak na coś takiego jest więcej niż zachęcająca. Trafnie też podpowiedziano nam, że wino dryfuje gdzieś tam w kierunku Burgundów (choć, pewnie z przyczyn budżetowych, żaden z burgundów nie wzbudził w nas nigdy takiego zachwytu). Mimo tego rodzaju wychylenia w kierunku wschodniej Francji, może też północnych Włoch (choć ostrożnie w tym drugim przypadku), pozostaje w nim intensywna doza madziarskiej wyjątkowości.

Może wyjątkowo trafiliśmy z dniem na taką propozycję. Może zdecydowała relacja ceny do jakości. Może było tysiąc innych niespecjalnie obiektywnych powodów, ale naprawdę daliśmy się porwać temu winu i już nie możemy się doczekać sprawdzenia Pinot Noir z tej winnicy, jak i powrotu do tego świetnie wyważonego kupażu. Stąd 86 guziczków od E. i 90 od M. Choć może powinno być ich więcej?

Metryczka:

Kraj: Węgry

Winnica: Petreny

Rocznik: 2007

Szczepy: Kekfrankos, Merlot, Cabernet Sauvignon, Cabernet Franc, Syrah

Zawartość alkoholu: 13,5%

Sklep i cena: MineWine.pl, 52 zł

Reklamy

11 Komentarzy Dodaj własny

  1. Big Band 2009 jak i inne wina ręki Attila Petrény dostępny są także w sklepie internetowym importera Rafa -www.rafa-wino.pl -> http://rafa-wino.pl/357-wp-big-band-superior-egri-bikaver-2009-750ml.html

    Paweł Świerczek

  2. Maciej Grotkowski pisze:

    Dzień dobry,
    kosztowałem w październiku, będąc z wizytą w Egerze, w winiarni Petreny’ego przy Dobo Ter, Egri Bikaver Superior 2009, również pod nazwą Big Band. Znakomity trunek (w ogóle chwała węgierskim winiarzom za przywrócenie Bikaverom dawnej świetności, utraconej w czasach komunistycznych)! Chyba jeszcze lepsze były obydwa Padok’i, ale w tym wypadku stać mnie było jedynie na wypicie po kieliszku 🙂 Za to EBS2009 kupiłem dwie butelki do domu, z myślą o wypiciu ich przy specjalnych okazjach – na Boże Narodzenie były jak znalazł.
    Pozdrawiam serdecznie.

    1. miewmach pisze:

      Bardzo dziękujemy za podzielenie się wrażeniami. Dobrze wiedzieć, że bycza krew się nie starzeje. Sami zastanawialiśmy się właśnie, czy po pięciu latach odebralibyśmy to wino podobnie, więc pozytywne recenzje bardzo uspokajają 😉

  3. Maciej Grotkowski pisze:

    Ja mam akurat słabość do win węgierskich, także czerwonych, więc mogę być nieobiektywny 😉 Niemniej jednak polecam serdecznie!

    PS Czy to nie Państwa spotkaliśmy kiedyś z żoną w „Winnym Garażu” w m. Dobiesz?

    1. miewmach pisze:

      My też zdecydowanie możemy przyznać się do naszej słabości do win węgierskich. A w „Winnym Garażu” jeszcze nie gościliśmy 🙂

  4. Maciej Grotkowski pisze:

    W takim razie oczekuję na kolejne Państwa wpisy dotyczące trunków węgierskich 🙂 My w tym roku wybieramy się (znów) do kraju bratanków w poszukiwaniu kolejnych wspaniałych win, tym razem zamierzamy zwiedzić regiony winiarskie na południu kraju – Tolna, Szekszard, może Villany. Jak na coś ciekawego trafimy, to chętnie mogę się podzielić z Państwem tym odkryciem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s