Sabotaż z amfory

dnia

Vino Vdovjak – Rizling Vlassky Sabbotage 2016
Vino z amfory

Słowacki Tokaj ma dla nas dwóch bohaterów. Matus Vdovjak zadebiutował na naszym blogu tutaj, natomiast Marian Takac – tutaj. Panowie znają się i przyjaźnią – obaj robią wina, które wielu określiłoby jako naturalne, wspólnie też eksperymentują z wytwarzaniem wina w sprowadzanych z Gruzji amforach. Amforę od Takaca opisaliśmy już wcześniej – czas zatem na Vdovjaka.

Dość powiedzieć, że względem tego typu win nasze serca rozgorzały miłością niezmierną. Sabbotage wpisuje się w tę linię i trudno wobec tego podejść do niego z zimną głową i chowając entuzjazm do kieszeni. Wino jest dość wymagające, istotnie czochra kubki smakowe i nozdrza – często bardzo nietypowymi nutami. Jest też na tyle intensywne, że naprawdę nie chce się pić tego samego wieczora nic więcej – zdecydowanie jest to one man show. Jest też wydarzeniem samym w sobie i nam przynajmniej trudno byłoby je dobrać do jakiejś potrawy. Chociaż z drugiej strony jest chyba trochę bardziej wygładzone niż amfora od Takaca. Jak to mawiają: petarda. Którą oceniamy na 95 (E) i 96/100 (M).

Barwa jest złocista, miodowa, może nawet flirtująca z pomarańczową. Dzięki temu, że wino nie jest filtrowane, ma przyjemną, intensywną, matową fakturę.

Aromat przebogaty i fascynujący. Chyba całkiem charakterystyczny dla niefiltrowanych, „naturalnych” win. Może to autosugestia, a może w nosie czujemy te drobinki owocu. Chociaż aromat jest zdecydowany i jednoznaczny, to jednocześnie nieokiełznany i przez to dość trudny do zdefiniowania, a już na pewno niemożliwy do wyczerpującego opisu. Delikatnie kiszonkowy, trąci jabłkami, trochę też kapustą. A może lecą z nami dzikie drożdże? Jest przy tym dostojny i nawet wyważony. Bardzo długo utrzymuje się w kieliszku po jego opróżnieniu.

Również smak jest całkiem intensywny, a wino ponownie potwierdza swoją świetną fakturę – obie cechy zawdzięczamy do znudzenia przypominanemu w tej notce braku filtrowania wina. Wino wydaje się nawet słone; rodzi skojarzenia z serem solankowym. Jest tym samym całkiem mineralne. Kojarzy się z niedojrzałymi owocami, a może też trochę z warzywami. Bogate, obfitujące w smaki, a przy tym raczej surowe.

Wino, którego jedyną wadą było to, że się skończyło. W trakcie degustacji naprawdę jest o czym gadać i nad czym cmokać. Daj Boże takie Sabotaże.

Metryczka

Kraj: Słowacja

Winnica: Vdovjak

Szczep: Rizling Vlassky

Rok: 2016

Zawartość alkoholu: 11%

Miejsce zakupu i cena: u źródła, 10 EUR (przy istotnej zniżce z uwagi na wielkość zakupu)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s